Pentecote – Zesłanie Ducha Świętego

Wieści z Madagaskaru

Mijają kolejne miesiące, każdego dnia przynosząc coś nowego, zbliżając nas do Królestwa Bożego. W zabieganiu dnia codziennego umyka nam ta myśl, więc dobrze ją sobie czasem przypomnieć, aby nie pozwolić się zawirusować jakimś kolejnym szczepem duchowego korona wirusa – pisze ks. Ludwik w najnowszym liście.

Madagaskar, 14.06.2021
Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!
Mijają kolejne miesiące, każdego dnia przynosząc coś nowego, zbliżając nas do Królestwa Bożego. W zabieganiu dnia codziennego umyka nam ta myśl, więc dobrze ją sobie czasem przypomnieć, aby nie pozwolić się zawirusować jakimś kolejnym szczepem duchowego korona wirusa, który może nas wykończyć wspinaczce do wieczności.
 
A co do fizycznego korona wirusa to jedynie co nas bezpośrednio dotknęło to przez miesiąc po Wielkanocy, szkoły były zamknięte. Jednakże obecnie życie pomalutku wraca do normy, chociaż jeszcze nie w pełni, np. turyści jeszcze nie są wpuszczani na Madagaskar, co blokuje młodzież z Rzeszowa, która planował nas odwiedzić w te wakacje aby nam pomoc jako wolontariusze.
 
Korzystając z łagodzenia obostrzeń wróciliśmy do nauczania zarówno w naszej szkole głównej w miejscowości gminnej przy której mieści się internat jak i w szkółkach na wioskach. I jak co roku na weekend Zesłania Duch Świętego zorganizowaliśmy spotkanie dla wszystkich uczniów z tego regionu, zarówno dla szkół państwowych jak i naszych katolickich. Bogu niech będą dzięki jak i w poprzednich latach tak i tego roku imprezę należy zaliczyć do udanych, przyszli uczniowie z ponad 10 wiosek. W wymiarze ludzkim cel został osiągnięty: dzieci, które żyją w środowisku pogańskim, miały okazje do wspólnego spotkania się i zapoznania z chrześcijaństwem. Nie należy zapominać że społeczeństwo na wioskach w naszym regionie to 98% animiści. Był konkurs biblijny z nagrodami, tego roku na tapetę poszły pierwsze pięć Ksiąg Starego Testamentu, oczywiście w formie osiągalnej dla uczniów ze szkoły podstawowej. Stałym elementem to piłka dla każdej szkoły i odzież używana dla każdego ucznia. A przy okazji uczestnicy spotkania mogli się najeść do syta, czego w domu często im brakuje. Oprócz ryżu serwowaliśmy mięso i ryby, marzyło by się też coś z witamin: warzywa i owoce, ale póki co jest to dla nas nie osiągalne.
 
Ale nie miejmy złudzeń że wszystko jest piękne i barwne, uczniowie, którzy się zjawili ze swoimi nauczycielami to tylko nie wielki procent tutejszych dzieci. Szkoły państwowe na wioskach w naszym regionie to tylko przykrywka potrzebne do statystyki aby zamydlić oczy opinii publicznej że wszystkie dzieci są objęte edukacją i jak najwięcej wyciągnąć pieniędzy na korupcje, która przecież jest bardzo kosztowna. Zarówno przed pandemią jak i obecnie szkoły państwowe na wioskach są tylko na papierze. Nasze szkółki katolickie są nieliczne i to nie tylko z powodu braków finansowych czy też personalnych ale również z powodu bardzo słabej świadomości naszych ludzi z potrzeby nauki ich dzieci, a o wierze już nie wspomnę. Myślę że filozof Rousseau, który głosił teorie wychowania „dobrego dzikusa” czuł by się tutaj jak „ryba w wodzie”. Tutejsze dzieci pozostawione są często same sobie w wychowaniu.
 
Jeśli gdzieś uda się nam założyć szkółkę katolicką to dla tego że w wiosce,jakiś człowiek stwierdza (zapewne pod natchnieniem Ducha Świętego)że dobrze by było aby jego dzieci umiały pisać. Na państwo nie można liczyć, więc zwraca się do nas. Ale od pierwszego spotkania, bardzo często przypadkowego lub zaaranżowanego przez osoby trzecie, czyli znajomych chrześcijan, aż do powstania trwałej struktury edukacyjno/religijnej minie trochę czasu. Na wioskach malgaskich życie biegnie wolnej niż gdzie indziej, potrzeba cierpliwości i wytrwałości. Ale to dzięki takiej mozolno-żółwiej pracy posuwamy się do przodu. Czasami przydarzy się „nadepnąć na ogon kameleona, dwa kroki do przodu i jeden do tyłu”, czyli coś co zaczęliśmy rozsypało się, ale to co zrobiliśmy pozostało w serca ludzkich i stąd ni zowąd po latach owocuje. Bóg nas często zaskakuje takimi sytuacjami.
 
W zeszłym roku, w czasie mojego chorobowego w Polsce, uruchomiliśmy pięć szkółek katolickich, są zawirowania, ale zapewne dotrwają one do końca roku szkolnego i jest nadzieja że ruszą z nowym rokiem szkolnym, który u nas będzie za miesiąc. Na wiosnę oddaliśmy do użytku jedną kaplice/szkołę, chociaż do pełnego wykończenia jeszcze daleko. Obecnie są budowane trzy takie budynki. Są również prowadzone pertraktacje z czterema innymi wioskami o utworzeniu punktu katechetyczno-szkolnego. Może to pięknie brzmi, ale nie należy zapominać o przykładzie żółwia i kameleona. Jednakże zawsze pozostaje szósta prawda wiary: Łaska Boska jest do zbawienia konieczne potrzebna. To dzięki Łasce Bożej żyjemy i kroczymy do przodu.
 
Dzięki za wszelkie dobro, które dla nas czynicie.
 
Niech Najświętsze Serce Jezusa błogosławi rudzickim Duszpasterzom i Parafianom.
 
Ludwik MSF